W Skansenie powoli budzi się wiosna. Nie wiem czy też tego doświadczacie, że wsi zupełnie inaczej, piękniej, odczuwa się pory roku.
W mieście pory roku przemykają dla mnie praktycznie niezauważone - wiosna jest zbyt krótka, zanim się zorientuję kwiaty już znikają z drzew, przychodzi upalne lato kiedy trudno wytrzymać w mieszkaniu, zewsząd słychać gromadne narzekanie, że za gorąco, za parno, za duszno. Jesień od razu zwala z nóg szybkim zmierzchem, wiatrem i deszczem. Zima jak zawsze zaskakuje drogowców, jest plucha, nie ma miejsc parkingowych na chodnikach a śnieg szybko staje się szarobury. W takim ogólnym zarysie mijają mi poszczególne miesiące.
